Pan rzeczywiście zmartwychwstał? Jedynym świadkiem tego były mrok i cisza grobu Józefa z Arymateii? W klimacie wielkosobotniej ciszy i oczekiwania zapraszam do Słowa. Jeśli czujesz głód – każda sobota godz. 16:00!


Liturgia Słowa – 20.04.2014
Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

przejdź do czytań

J 20,1-9
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra, i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz drugi uczeń wyprzedził Piotra, przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, /które mówi/, że On ma powstać z martwych.

fot. flickr.com/moregoodfoundation

fot. flickr.com/ moregoodfoundation

Komentarz

Ten fragment Ewangelii wydaje się być najbardziej dynamicznym z całego Pisma Świętego. Dosłownie w kilku zdaniach sytuacja zmienia się diametralnie. Bowiem: udała się do grobu… zobaczyła… przybyła… rzekła… wyszedł… biegli… wyprzedził… przybył… zobaczył… nie wszedł… nadszedł… wszedł… ujrzał… uwierzył! Kilkanaście czasowników, które pokazują jaki dynamizm i zmiany wprowadza Zmartwychwstanie Pana. Maria Magdalena, która szła spokojnie, pewnie płacząc jeszcze nad śmiercią Tego, którego kochała, w konfrontacji z rzeczywistością Jego zmartwychwstania zaczyna biec. Biegnie do uczniów. Jedna osoba nie wystarcza. Zmartwychwstanie pcha nas do wspólnoty braci i sióstr… po chwili przy grobie jest ich już troje. Są świadkami bardzo różnymi (!). Piotr. Jan. Maria Magdalena. Jezus Zmartwychwstały zmienia WSZYSTKO! Daje „kopniaka” naszej wierze, naszemu życiu, aby tak jak Piotr i Jan ruszyć się z miejsca, z miejsca, gdzie jest lęk o własne życie.

Świadectwo

Dwa lata temu byłam na spotkaniu lednickim, w trochę innym charakterze niż wcześniej… jako ewangelizator. Po kilku dniach przygotowań warsztatowych i rekolekcyjnych dość dużą grupą przybyliśmy wczesnym rankiem na Pola. Nasza posługa polegała na tym, aby dzielić się Jezusem z tymi, którzy potrzebowali spotkania z Jego świadkami, z tymi, którzy może pierwotnie nie przyjechali się tam z Nim spotkać, głosić kerygmat. Często widzieliśmy ludzi w lesie, palących papierosy, gdzieś z dala od tego co działo się pod „Rybą”. Ale z jakiś powodów tam byli – szukali Jezusa, a może On ich szukał? Ewangelizowałam w parze z Damianem, KSMowiczem z diecezji pelplińskiej. Oboje mieliśmy wielkie pragnienia głoszenia Jezusa, dzielenia się wiarą, jednak nie mogliśmy znaleźć sposobu. Mieliśmy trochę obaw, czuliśmy się niezręcznie, ocenialiśmy sami siebie, że nie jesteśmy w naszych słowach, spotkaniach z drugim człowiekiem zbyt dobrzy. Brak „spektakularnych” efektów zdawał się podcinać nam skrzydła. Postanowiliśmy wrócić do Źródła… adorować Najświętszy Sakrament… spotkać Go i zapytać „o co chodzi?”. Szliśmy do namiotu adoracji, trochę tak jak Maria Magdalena. Mimo dnia, naprawdę było jeszcze ciemno. Spędziliśmy przed Nim pół godziny. Wyszliśmy. Nie mieliśmy żadnych planów. Jednak patrzyliśmy już zupełnie inaczej, bo wcześniej ujrzeliśmy i uwierzyliśmy. Nie musieliśmy długo czekać na dynamizm jaki Zmartwychwstały wprowadzi w naszą posługę. Ludzie sami przychodzili, aby porozmawiać, aby wspólnie się modlić i wybrać Go na Pana i Zbawiciela. Pierwsza była dziewczyna, która przyprowadziła do nas swoje „letnie” w wierze koleżanki. Już się nie baliśmy dawać świadectwa, a okazje do tego „same się przydarzały”. Doświadczenie Zmartwychwstania zmieniło WSZYSTKO!