Czwarta niedziela Wielkiego Postu to niedziela Laetare. Cóż to oznacza? Jej nazwa pochodzi od pierwszych słów antyfony na wejście: „Laetare, Ierusalem…” (Raduj się Jerozolimo…). Dziś Kościół daje nam czas wytchnienia od wielkopostnego rygoru, daje nam piękną Liturgię Słowa, która obdarza nowym spojrzeniem. Jeśli masz głód słowa Bożego – skorzystaj! Przeczytaj i rozważ w serduchu! Każda sobota godz. 16:00.


Liturgia Słowa – 30.03.2014
IV niedziela Wielkiego Postu

przejdź do czytań

Słowo

1 Sm 16,1b.6-7.10-13a
Pan rzekł do Samuela: Napełnij oliwą twój róg i idź: Posyłam cię do Jessego Betlejemity, gdyż między jego synami upatrzyłem sobie króla. Kiedy przybyli, spostrzegł Eliaba i mówił: Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec. Pan jednak rzekł do Samuela: Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż nie wybrałem go, nie tak bowiem człowiek widzi , bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce. I Jesse przedstawił Samuelowi siedmiu swoich synów, lecz Samuel oświadczył Jessemu: Nie ich wybrał Pan. Samuel więc zapytał Jessego: Czy to już wszyscy młodzieńcy? Odrzekł: Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce. Samuel powiedział do Jessego: Poślij po niego i sprowadź tutaj, gdyż nie rozpoczniemy uczty, dopóki on nie przyjdzie. Posłał więc i przyprowadzono go: był on rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd. – Pan rzekł: Wstań i namaść go, to ten. Wziął więc Samuel róg z oliwą i namaścił go pośrodku jego braci. Począwszy od tego dnia duch Pański opanował Dawida.

Komentarz

Samuel miał trudną misję – wybór nowego króla dla Izreala w czasie, kiedy panował jeszcze Saul. Wielka odpowiedzialność, ale i odwaga. Wiadomym było, że Saul może go z tego powodu zabić. Jednak Pan dał Samuelowi wszelkie potrzebne wskazówki – co zabrać ze sobą, gdzie iść. Poszedł. Udało się, spotkał Jessego i jego synów. Wybór nie padł jednak ani na Eliaba, postawnego młodzieńca, ani na żadnego z jego godnych zaufania braci. Kryterium wyboru nie był wygląd, wysoki wzrost, ani jak można się domyśleć umiejętności czy wiedza. Nie. Pan Bóg wybrał tego, który nie pasuje do ludzkich kryteriów. „Człowiek bowiem patrzy na to co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce.” Obiektywnie rzecz biorąc, Dawid nie nadawał się – pasł owce, był rudy, żaden z niego wojownik, tym bardziej nie przyszły król. Pan Bóg właśnie na takich stawia. Na takich, w których nikt nie wierzy, nawet oni sami. On widzi więcej. Czy my zatem jesteśmy tylko ślepcami chodzącymi w ciemnościach? Jak widzieć więcej?  Czy nasze oczy nas okłamują? Jezus w dzisiejszej Ewangelii daje odpowiedź – uzdrawia niewidomego od urodzenia. Daje wzrok nie dla samego widzenia, ale po to, aby iść i głosić z Duchem.  „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.” J 8,12b

Świadectwo

W listopadzie zeszłego roku, jako kierownik Diecezjalnej Sekcji Formacyjnej, miałam w obowiązku wybrać zastępowych na zbliżające się rekolekcje adwentowe. Niestety brak czasu, obowiązki na uczelni, choroba babci sprawiły, że zadanie to spadło na Alicję. Ona dokonała zaskakującego wyboru – młodzi, niedoświadczeni, posiadający cechy raczej niepasujące do tej posługi, z opinią tych, których wiecznie trzeba upominać.  Oczywiście, jak to ja, wyraziłam swoje obawy, jednak jak wcześniej ustaliłyśmy, Ala decydowała o wszystkim. Rekolekcje się odbyły. Spotkania w grupach także. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę. Poradzili sobie znakomicie. Jeszcze długo po rekolekcjach słyszałam od KSM-owiczów słowa pełne pochlebstw i uznania, co do posługi owych młodych. Mi natomiast pozostała wstydliwa refleksja: „Przecież obiektywnie rzecz biorąc miałam rację. Byli lepsi na tamten czas, na tę posługę. Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw wybrałabym inaczej. Jednak Pan Bóg widzi więcej. Widzi serce. Inwestuje w ludzi bo wie, że są godni. My dostrzegamy tylko powierzchowne cechy. Oceniamy i automatycznie szufladkujemy w przegródce z napisem >nie poradzi sobie<.” Chciałabym mieć światłe oczy serca… takie które widzą więcej (por. Ef 1, 18). Dotknij Panie moich oczu…