Pewien KSM-owicz podzielił się ze mną ostatnio takim świadectwem swojego życia wiary, że miewa w KSM-ie głód Słowa Bożego.

Pan Bóg daje słowo na każdy dzień, wskazówki dla naszego życia, a w naszych wspólnotach często brakuje czasu na spokojne pochylenie się nad Pismem Świętym. Mamy głód! Diecezjalna Sekcja Formacyjna KSM naszej Archidiecezji chciałaby go odrobinę zaspokoić. Proponujemy cotygodniowe krótkie rozważania do niedzielnej Liturgii Słowa. Jeśli masz głód – skorzystaj! Przeczytaj i rozważ w serduchu! Każda sobota godz. 16:00.


Liturgia Słowa – 23 marca 2014
Trzecia niedziela Wielkiego Postu

Przejdź do czytań

Słowo

J 4,5-15
Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które /niegdyś/ dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła /tam/ kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i /wiedziała/, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać.

Komentarz

Samarytanka przychodzi do studni o nietypowej porze, bowiem szósta godzina to według tamtejszego przelicznika samo południe. Najwyższa temperatura. W takim klimacie o tej porze nikt nie wychodzi z domu, a tym bardziej na pole, do studni po wodę. Widocznie owa bezimienna kobieta chciała uniknąć towarzystwa, krzywdzących uwag i wzroku swoich sąsiadek. One wiedziały kim jest – grzesznicą. Jak mówi dalej Pismo – miała już pięciu mężów. Jezus właśnie wtedy ją spotyka. Przychodzi, kiedy ona zupełnie nie spodziewa się żadnego towarzystwa, wręcz go nie chce. Przychodzi w zwykłej sytuacji, z czułością. Nie zważa na jej samarytańskie pochodzenie, na to, że jest kobietą, ani nawet na to, że nie do końca Go rozumie. Jak się okazuje, to właśnie ona zjawia się tam z wielkimi pragnieniami i lękami. A wystarczają trzy słowa Jezusa „DAJ MI PIĆ” i jej przygoda z Nim zaczyna się na całego. Jezus wchodzi w jej życie, w jej grzeszność, w jej pragnienia… wchodzi w sytuacji, kiedy najmniej się tego spodziewa. Zaczyna się dialog…

Świadectwo

Miewam okresy, kiedy przez dwa miesiące nie chodzę do spowiedzi. Z czystego lenistwa, trochę z lęku przed tym sakramentem. A wiadomo, że im dalej od spowiedzi, tym człowiek bardziej niecierpliwy, kłótliwy, po prostu bardziej „brudny” duchowo. Ostatnio, kiedy tak trudno było mi się znowu zebrać do kratek konfesjonału, Pan Bóg przyszedł w zwyczajności, w wirze codziennego życia, w czasie zabiegania o to, co miało zaspokoić pragnienie serca. Przyszedł w rozmowie z młodszą koleżanką z oddziału KSM, która podzieliła się ze mną niesamowitym świadectwem swojego czułego sumienia. Tak o… zwyczajnie, w krótkiej wymianie zdań przed spotkaniem formacyjnym. I przyszła do głowy myśl, że żadne inne marne substytuty, takie jak: uznanie innych, błyszczenie w towarzystwie, perfekcyjnie zdane egzaminy, posiadanie kogoś bliskiego, nie mogą zaspokoić pragnienia Pana Boga. Bo tak naprawdę to Jego chcemy i to On jest źródłem wody żywej.