Co jakiś czas spotykam się z opinią, że KSM to elita młodzieży. Dla przykładu, uczestnicy ostatnich rekolekcji adwentowych usłyszeli od ks. Krystiana, że miło mu jest głosić Słowo Boże wśród „elity polskiej młodzieży”. Czy członkowie KSM są faktycznie w czołówce?

Tak! Zgadzam się z tym twierdzeniem w 100%! 

Jednak dodam od razu coś, co może zamienić dumę w zastanowienie. KSM jako elita to nie powód do samouwielbienia. To wielka odpowiedzialność!

Na początku nakreślę może jak rozumiem słowo „elita” w kontekście tego artykułu. Słownik języka polskiego tłumaczy:

Elita – grupa ludzi wyróżniająca się lub uprzywilejowana w stosunku do reszty społeczeństwa ze względu na posiadanie pewnych cech lub dóbr cenionych społecznie.

No właśnie. Gdy piszę o elicie, myślę o ludziach wykształconych, rozwijających swoje talenty, zdobywających nowe umiejętności, kroczących naprzód i patrzących w przyszłość. W takim kontekście łatwo już o stwierdzenie, że KSM-owicze to z definicji tacy właśnie ludzie. Szczególnie w czasach, gdy modnym jest olewanie nauki, ważniejsze jest opisywanie życia na FB niż jakiekolwiek pasje, a zauważyć łatwo kompletny brak poczucia odpowiedzialności za cokolwiek.

Ale po co nam tacy ludzie i dlaczego uważam, że to wielka odpowiedzialność? Ponieważ istnieje jeszcze drugie pojęcie, które warto przytoczyć:

Elitaryzm – pogląd polityczno-społeczny głoszący potrzebę tworzenia w społeczeństwie elit rządzących.

Rozszerzmy trochę to pojęcie. Czy nie lepiej byłoby, gdyby w rządzie zasiadali ludzie w pełni kompetentni i oddani swojemu powołaniu? Czy nie lepiej byłoby, gdyby prezydentem miasta była osoba, której zależy bardziej na swoich mieszkańcach niż własnych przywilejach? Czy inicjatywy podejmowane przez Kościół nie kończyłyby się większymi sukcesami, gdyby planowane były przez ludzi z dużym doświadczeniem, działających aktywnie w Kościele już od młodych lat? Czy ewangelizacja, której podejmuje się Kościół, nie osiągałaby większych rezultatów, gdyby prowadzili ją ludzie głębokiej wiary, którzy całą swoją młodość, całe swoje życie poświęcili Bogu? Czy sytuacja w naszym kraju nie byłaby lepsza, gdyby każdy wykonywał swoje obowiązki w sposób należyty? Czy w Polsce byłby tak wielki problem ubóstwa, gdyby wielkimi firmami zarządzali ludzie stawiający na pierwszym miejscu Boga, przedkładający wspólnotę ponad zysk materialny?

Takich pytań można by zadać jeszcze milion. Nie mówię, że KSM jest jedyną odpowiedzią na poszczególne pytania, bo nie jest. Jednak KSM jest jedną z odpowiedzi na te wszystkie pytania jednocześnie.

Po co uczestniczymy w spotkaniach formacyjnych czy rekolekcjach? Po co nam szkolenia kierownictw, liderów i instruktorów? Po co mówimy o formacji poprzez akcję? Ponieważ młodzież jest przyszłością. Przyszłością Kościoła i Ojczyzny. Spójrzmy teraz na siebie, na ludzi w naszych oddziałach, na naszych znajomych, ludzi, których spotykamy w szkole, na studiach, w pracy. Spójrzmy i zadajmy sobie pytanie: Jaka jest przyszłość naszego Kościoła? Jaka jest przyszłość naszej Ojczyzny?

To jest właśnie odpowiedzialność, o której mówię. Uważam, że zadaniem KSM-u jest bycie i stawanie się elitą. Elitą, która przeniesie Kościół i Ojczyznę na wyższy poziom.

Czy patrząc w taki sposób na swoją przynależność do KSM-u nie warto czasem poświęcić kilku godzin swojego czasu? Odejść od komputera, pójść na jedną imprezę mniej, poświęcić jedną nieobecność na stadionie po to, by zadbać o przyszłość swoją, swojego otoczenia i całego Narodu?

Osobiście uważam, że warto!

Przez cnotę, naukę i pracę służyć Bogu i Ojczyźnie – Gotów?!


Zobacz więcej tekstów w dziale KSM okiem Prezesa