Na fali popularności utworu Pharella Williamsa „Happy” i teledysków do niego, które powstały już w kilku polskich miastach, warto zastanowić się, jak to jest z nami, KSM-owiczami. Czy faktycznie jesteśmy szczęśliwi?

Zaczęło się od optymistycznego klipu Williamsa. W połowie grudnia w odpowiedzi na niego kilkadziesiąt osób wystąpiło w teledysku „Kraków is also happy”. Dalej były już: Warszawa, Wrocław, Trójmiasto, Olsztyn, a także Racibórz czy Pszczyna. Swojej, międzynarodowej wersji, którą ostatnio docenił magazyn The Huffington Post, doczekał się też Poznań.

Inicjatywa, sami pewnie przyznacie, bardzo interesująca. Ludzie tańczą, tryskają pozytywną energią, zarażają swoim optymizmem innych. Czy nie taki właśnie powinien być każdy KSM-owicz?

Do rzeczy

W jednym z tekstów ks. Wojciecha Nowickiego dla Przewodnika Katolickiego przeczytałem ostatnio świetne i zachęcające do przemyśleń słowa:

Czy uśmiechaliście się kiedyś do Pana Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie? Albo traktowaliście siebie z przymrużeniem oka? Zwróćcie uwagę, jak bardzo jesteśmy poważni.

Tak szczerze, zdarzyło Wam się kiedyś uśmiechać podczas adoracji? Jeśli tak, super! Dlaczego traktujemy rozmowę z Bogiem mega poważnie, często zapominając, że to przecież nasz Tato? Dlaczego chodzimy smutni z wymówkami, że czeka nas kolokwium, sprawdzian, że sesja idzie? Przecież dla Boga nie ma nic niemożliwego, a nawet najcięższy egzamin to pikuś. Także głowa do góry! Poza tym, czy człowiek, który żyje w zgodzie z Bogiem i samym sobą może w ogóle mieć najmniejsze powody do smutku? Nawet w takie ponure dni jak kilka dni temu (widziałem mnóstwo memów, że 14 stycznia 2014 to najbardziej depresyjny dzień roku… serio?) :)

Dom radości

O radości w Kościele wypowiadał się papież Franciszek w przemówieniu przed modlitwą Anioł Pański w Watykanie:

Kościół nie jest schronieniem dla ludzi smutnych, Kościół jest domem radości!

Wyobrażacie sobie, że KSM-owicze, którzy mają świadczyć o Chrystusie 24h/dobę mogą mieć skwaszone miny? Ewangelizacja w KSM to nie tylko wyjazdy desantowe, ale nasze codzienne zachowanie. Tym, jacy jesteśmy, oddziałujemy na ludzi wokół siebie, rodzinę, znajomych. Ktoś zresztą kiedyś powiedział, że śmiech jest jedną z niewielu rzeczy na Ziemi, którą mnożymy, kiedy chcemy się nią dzielić. A jeśli już komuś zdarzy się ciężki dzień, nie zapominajmy, że w KSM nie jesteśmy przecież sami!

Naszą radością jest Chrystus, Jego miłość wierna i niewyczerpalna! Dlatego, kiedy jakiś chrześcijanin staje się smutny, oznacza to, że oddalił się od Jezusa. Ale wtedy nie można zostawiać go samego! Powinniśmy za niego się modlić, dać mu odczuć serdeczną miłość wspólnoty – papież Franciszek.

Na zakończenie

Pisząc o radości, nie można zapomnieć o św. Tomaszu Morusie. Oczekując w więzieniu na wykonanie wyroku śmierci, modlił się tymi słowami:

Zechciej mi dać zdrowy żołądek, Panie, a także nieco do jedzenia. Panie, obdarz mnie zmysłem humoru, daj mi łaskę rozumienia się na żartach, ażebym zaznał w życiu trochę szczęścia, a i innych mógł nim obdarzyć.

Świetna modlitwa na każdy dzień! Czy ktoś z nas miałby takie poczucie humoru chwilę przed swoją śmiercią? Jeśli tak, chciałbym go poznać!

Widzieliśmy radość. Oceniliśmy też, jaki ten idealny KSM-owicz powinien być. Teraz działajmy! Pokażmy, że „KSM-owicz is also happy” :) Nie tylko od święta!