Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.

Chyba nie ma osoby, która nie zna powyższego zdania. Doszedłem do wniosku, że zanim zacznę przelewać moje myśli na ekran należałoby napisać swego rodzaju „ulotkę dołączoną do opakowania”. Być może uchroni ona kogoś od niezrozumienia, zniesmaczenia, zażenowania, oburzenia, zmartwienia czy miliona innych uczuć, które mogą towarzyszyć czytaniu moich tekstów.

Co i po co będę pisał?

Pomyślałem sobie, że wzorem naszego księdza Asystenta, napiszę swoje „słowo”. Będę skupiał się na tym, jaka wizja KSM-u siedzi w mojej głowie i jak widzę obecny KSM w naszej diecezji. Czasem będę dywagował o tym, czy nasza działalność idzie w dobrym kierunku, czasem skomentuję zachowania naszych członków, czasem będę zachęcał do określonych działań, czasem…

Kiedy będę pisał?

Znając siebie, nie mogę obiecać, że teksty będą pojawiać się regularnie. Być może uda mi się napisać coś średnio raz na miesiąc. Być może częściej, być może nie. Wszystko zależeć będzie od ilości obowiązków, jakie będę miał na głowie w danym okresie. Jestem jednak pewien, że znajdą się osoby, które będą mnie odpowiednio motywować do pisania. Większość z nich będzie to robić we wtorki wieczorem ;)

Jak będę pisał?

I tutaj pojawia się najważniejsza część tej „ulotki”. Część, która rzutować może na zrozumienie moich przemyśleń. Będzie ona dotyczyć mojej osoby, tego, kim jestem i jaki jestem.

Jestem inżynierę – ukończyłem Politechnikę Poznańską, posiadam dzięki temu tytuł mgr inż. Informatyki. Oznacza to, że jestem ewidentnie umysłem ścisłym. Moje umiejętności humanistyczne nigdy nie stały na wysokim poziomie. Czym może to skutkować? Na szczęście błędy ortograficzne poprawia za mnie Word. Gorzej z interpunkcją, składnią, powtórzeniami… Jeśli ktoś poczuje się urażony moimi językowymi zdolnościami – z góry przepraszam. Dodatkowo warto zauważyć, że nie zawsze łatwo jest przelać ścisłe myśli w zrozumiały tekst.

Jestem Prezesem – tak się już potoczyły sprawy, że zostałem Prezesem Zarządu KSM w naszej diecezji. Mogę pochwalić się 10-letnim stażem pracy w KSM, jestem liderem oraz instruktorem. Nie piszę tego żeby się wychwalać. Chciałbym po prostu zwrócić uwagę na to, że to, co będę pisał, czasem będzie wydawało się absurdalne. Czasem ktoś ze swojego punktu widzenia będzie uważał, że piszę głupoty. Jednak punkt widzenia zmienia się wraz z miejscem siedzenia. Osoba pełniąca pewne funkcje, współpracująca z różnymi ludźmi, posiada większą wiedzę na temat tego, co dzieje się w Stowarzyszeniu. A co dopiero powiedzieć może Prezes Zarządu! Zdaję sobie sprawę z tego, że są w KSM-ie osoby z większym stażem. Cały czas liczę na ich wsparcie i pouczenia. Uważam jednak, że doświadczenie i wiedza, jaką zdobyłem do tej pory, upoważniają mnie do diagnozowania stanu naszej wspólnoty.

Jestem jak Maruda – uwielbiam narzekać! Z natury zwracam uwagę raczej na minusy niż plusy. Jestem z tych, co mają w połowie pustą szklankę. Może się to przełożyć na dużą liczbę negatywnych tekstów. Będę starał się jednak ograniczać moje upodobania i nie narzekać zbyt wiele :) Nie obiecuję jednak, że będę pisał tylko o pozytywach, bo w jakiś sposób trzeba czasem wytykać i naprawiać błędy naszego działania.

Jestem paskudny – uwielbiam ironię, uwielbiam „cisnąć” ludziom, uwielbiam denerwować znajomych. Nie robię tego jednak, aby kogoś obrażać czy się nad kimś pastwić. To leży w mojej naturze. Zresztą ci, którzy znają mnie i moją rodzinę wiedzą, że u nas to rodzinne ;) Jak już mówiłem niektórym osobom, jest to paradoksalnie pewnego rodzaju komplement. Bo tak już mam, że ironizuję i przekomarzam się z tymi, których lubię, a nie tymi, którzy zaszli mi za skórę. Czemu o tym piszę? Jeśli w naturze mojej leży ironizowanie, można spodziewać się, że znajdzie się ono i w moich tekstach. Dlatego nie można interpretować wszystkiego, co piszę w sposób dosłowny. Czasem najlepszym sposobem na pokazanie absurdu sytuacji jest przedstawienie jej w sposób ironiczny. Osoby, które nie wiedzą jak rozpoznać ironię uprzedzam, że w najbliższym tekście znajdzie się ona już w pierwszym zdaniu ;)

Jestem człowiekiem – Prezes też człowiek! Ja również popełniam błędy, mogę nie mieć racji, mam z czymś problemy. Ja też mam się z czego spowiadać. Teksty, które piszę nie są mądrościami Prezesa, który pozbył się już wszystkich wad. Są one w pierwszej kolejności skierowane do mnie. Jednak, „jaki Prezes taki KSM” i chciałbym, aby nasze Stowarzyszenie zmieniało się razem ze mną.

I na koniec istotna sprawa!

Jeśli się ze mną nie zgadzasz, to przyjdź i przekonaj mnie do swojego zdania. Prezes Zarządu nie jest Prezesem firmy, do którego przychodzi się z własnym zdaniem, a wychodzi ze zdaniem Prezesa. Każdy jest w stanie przekonać mnie do swojego zdania. Musi jednak posiadać solidne i przemyślane argumenty ;) Jedno jest pewne. Każdy z rozmówców dokona pewnego kroku w swoim życiowym rozwoju.

Internet to potencjalnie świetne narzędzie komunikacji. Nic nie zastąpi jednak rozmowy, w której można przekazać sobie wszystkie myśli i sprecyzować, o co tak naprawdę nam chodziło.


Kolejna część cyklu „KSM okiem Prezesa” już w najbliższy czwartek!