Te słowa stały się maksymą dla św. Stanisława Kostki, którego wspomnienie przypada 18 września. Czym on (żyjący prawie pięć wieków przed nami) może nam imponować i w jaki sposób być przykładem dla każdego KSM-owicza?

Myślę, że powinniśmy naśladować go w mówieniu Bogu „TAK”. Jak często my, młodzi ludzie gubimy się w sprawach doczesnych i materialnych? Wahamy się, nie wiemy do czego tak naprawdę jesteśmy powołani… Stanisław świadomie porzuca majątek rodziców i przyszłość, jaką dla niego zaplanowali, by podążyć drogą Chrystusową. On zaufał i powierzył Jemu całe swoje życie.

Był pobożny i pracowity. Choć nauka nie przychodziła mu z łatwością, w ciągu kilku lat z ucznia z trudnościami w nauce zmienił się w jednego z najlepszych w szkole. Pokazuje nam, że trzeba walczyć ze swoimi słabościami, że tylko nauką i pracą możemy służyć Bogu i ludziom. Mało, który człowiek jest tak zdeterminowany i wytrwały w działaniu jak nasz Patron. Już jako dziecko był wytykany i wyśmiewany przez rówieśników. Kpili z jego pobożności, delikatności, później także z tego, że potrafił nocami leżeć krzyżem i modlić się. Próbowali nawet nawrócić go z drogi, którą wybrał. 10 zasada KSM uczy nas tego, abyśmy byli stali w przekonaniach i wytrwali w działaniach. Nam, także nierzadko trudno przyznać się do wiary w Boga przed rówieśnikami, pobożność jest dziś niemodna, nudna, staroświecka, czasem nawet wstydliwa. Może się wydawać, że wiara czasem nawet nam „przeszkadza”, ogranicza nas, ale„ jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?”

O tym, że wiara czyni cuda Św. Stanisław przekonał się w trakcie choroby. Kiedy był w ciężkim stanie i czuł zbliżającą się śmierć, chciał przyjąć Komunię Świętą, jednak właściciel domu-luteranin nie wyraził zgody na wizytę kapłana. Kiedy zasmucony Stanisław spał, objawiła mu się Matka Boża i złożyła na jego ręce dzieciątko Jezus. Po tym zdarzeniu Stanisław wyzdrowiał.

Najbardziej odważnym działaniem w jego życiu , była moim zdaniem wędrówka,początkowo z Wiednia do Bawarii, a następnie do Rzymu. To była ostateczna próba jego wiary i charakteru. Podróż niosła za sobą wiele przeciwności losu, które On samotnie musiał pokonać. Był takim „bożym szaleńcem”, potrafił zdobyć się na coś, wierząc mocno we własne ideały. Brawurowa ucieczka świadczyła o niesamowitej determinacji tego młodego człowieka.

Jego życie nie było łatwe, tak jak nasze nie może być łatwe, jeśli podążymy za Jezusem. Jednak potrzebne nam są takie autorytety jak święty Stanisław Kostka, byśmy trwali mocni w wierze.